Dzisiaj moi rodzice zorganizowali spotkanie. Na które akurat
musieli zaprosić mojego chłopaka. Rano wstałam wcześniej i pomagałam mamie
wszystko przyszykować. Na jakie szczęście, rodzice nie tylko zaprosili mojego
chłopaka, ale i chłopaka Juli, dziewczynę Larrego i dziewczynę Codiego. To
będzie pierwsze takie spotkanie od kąt jestem z Johnnym. Viktor i Dani już
przywykli do tego jaka jest nasza rodzina. Wiedzą co się można po nich
spodziewać. Ale mój Johnny i Patty nie wiedzą co można się po nich spodziewać.
Szybko musiałam posprzątać mój pokój ,a później posprzątać pokój mojego brata. Larry znowu pojechał na
trening piłki nożnej. Jak skończyłam sprzątać poszłam się przebrać i spiąć
włosy w kucyk. Około 16 do domu przyszli: Dani, Viktor i Patty. Brakowało tylko
mojego Jo. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
Moja siostra poszła otworzyć. Był to mój
chłopak.
Johnny: Hej. Mogę wejść?
Julia: Tak pewnie. Miley już na Ciebie czekała.
Johnny: Spoko.
Siedziałam wtedy na kanapie. Kiedy on mnie zobaczył podszedł
do mnie i kucnął przy mnie.
Johnny: Hej słonko. Przepraszam że się spóźniłem…
Miley: Nic się nie stało., nie przejmuj się.
Johnny: Spóźniłem się bo chciałem Ci coś kupić.
Za pleców wyjął bukiet kwiatów i położył mi na kolana.
Spojrzałam mu w oczy i pocałowałam go. Później wyszeptałam mu na ucho
„Dziękuje”. Mama wzięła ode mnie bukiet i włożyła go do wazonu z wodą i
położyła na stole. Wszyscy zjedliśmy obiad. Później mama zaprosiła nas do
salonu. Z szafy wyjęła album z zdjęciami mnie jak byłam mała. To samo zrobił Will.
Mama usiadła koło Johnnego i zaczęła pokazywać mu moje zdjęcia jak byłam bardzo
mała.
Miley: Mamo, tylko nie to.
Nie usłyszała mnie. Była zbyt zajęta zdjęciami. W duchu modliłam się żeby tylko nie zaczęła
opowiadać tych swoich historyjek. Typ „ Kiedy Miley była mała śpiewała
piosenkę, a Larry rzucił w nią pluszowym misiem bo nie miał pomidora pod ręką”
Ta historyjka została zmyślona, ale było wiele do niej podobnych. Już miałam
podejść do mamy i wyrwać jej ten album, ale siostra mnie powstrzymała. Złapałam
kawałek ciasta i poszłam do siebie do pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zakryłam
sobie twarz poduszką. Kiedy ściągnęłam poduszkę spojrzałam na zdjęcie które
stało na moje komódce. Tak, to jest to zdjęcie z tatą. Pomyślałam „ Ciekawe czy
jak by był tata tez pozwolił by mamie pokazywać moje żenujące zdjęcia”. Znając
życie na pewno tak. Z powrotem zasłoniłem twarz poduszką. Nagle usłyszałam
zamykanie drzwi. Ktoś wszedł do mojego pokoju. Nie wiedziałem kto. Nagle
poczułam jak łóżko się zapada. Pewnie usiadł koło mnie.
Johnny: Słoneczko, ściągniesz poduszkę z buzi ?
Miley: Nie.
Johnny: Proszę, dla mnie.
Miley: Nie.
Johnny: Misiaczku co się stało?
Miley: Jo. Przecież przed chwilą moja mama pokazała Ci moje
żenujące zdjęcia. Teraz się powinieneś ze mnie śmiać i wytykać mnie palcami.
Tak się zachował mój Alex.
Johnny: Nigdy bym tak nie zrobił. Za bardzo Cię kocham. Nigdy
bym nie zachował się tak jak Alex, jak to prawda co mówi że tak się zachowywał
to nie mógł czuć tego, co ja do Ciebie czuje, a teraz odsuń poduszkę od twarz. Chce
zobaczyć twój piękny uśmiech.
Miley: Nie chcesz.
Johnny: Chce.
Dalej nie zdejmowałam poduszki z twarzy. Johnny nadal koło
mnie czekał i czekał aż ściągnę poduszkę. Leżałam chyba tak pięć minut. Nagle
zaczął mnie łaskotać. Puściłam poduszkę. Johnny złapał mnie za biodra i położył
u siebie na kolanach.
Johnny: I właśnie o ten uśmiech mi chodziło.
Przytuliłam się do niego. Siedziałam tak u niego na kolanach
wtulona. Naprawdę Johnny jest tym chłopakiem którego szukałam przez lata.
Rozumiał mnie i pocieszał. Nie wyśmiewał się ze mnie tylko mnie wspierał.
Johnny: Byłaś uroczym dzieckiem jak byłaś mała.
Miley: Ta jasne.
Pocałował mnie w czoło. Nagle ktoś znowu wszedł do pokoju.
Larry: Siostrzyczko może zejdziesz na dół?
Miley: Na razie nie chce.
Larry: Na razie nie chcesz. No choć. Powiedziałem mamie że
nie chcesz już więcej tych zdjęć.
Zeszłam powoli na dół. Usiadłam Johnnemu na kolanach. On
objął mnie w tali i patrzał na to wszystko co się dzieje. Później pomogłam mamie przyszykować
podwieczorek. Wyszedł nam wręcz niesamowicie. Lody z bitą śmietana i podwójnie czekoladową
polewą. Tak skończył się kolejny dzień. Kiedy zapadłą noc. Zeszłam na dół i wzięłam
album w którym są moje zdjęcia z dzieciństwa.
Schowałam go do szafy. „ Tu będzie bezpieczny”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz