piątek, 29 marca 2013

Czas wszystko zacząć na nowo- Rozdział 13


W końcu doszliśmy na imprezę. Z daleka ją było słychać. Kiedy weszliśmy usiadłam sobie przy stolę. Tym razem Johnny nie odstępował mnie na krok. Siedział koło mnie i bawił się ze mną. Nagle zobaczyłam mojego byłego chłopaka Alexa. Kiedy mnie zobaczył zaczął iść w moim kierunku. Szybko zerwałam się z miejsca i poszłam. Nawet nie wiem gdzie poszłam. Chciałam być jak najdalej od Alexa. Już wystarczająco mnie skrzywdził.
Johnny: Miley. Co się stało?
Miley: Tam jest Alex i mnie zauważył.
Nagle ktoś mnie złapał za ramię. W duszy modliłam się żeby to nie był Alex jednak jak się pomyliłam. Musiał to być niestety on. Zaczął się do mnie przytulać i całować mnie po policzkach.
Alex: Kochanie, jak dobrze że tu jesteś.
Miley: Cieszę się że tu jestem, ale nie cieszę się z tego że ty tu jesteś.
Alex: Kochanie, nie rozumiesz że Cię kocham.
Miley: Możesz mnie kochać i możesz mnie nie kochać. Dla mnie to już nic nie znaczy. Z nami koniec. Powiedziałam już swoje zdanie i go nie zmienię.
Alex: Kochanie, nawet nie udawaj że mnie nie kochasz.
Miley: Kiedyś jak byś mi to powiedział cieszyła bym się. Ale nie teraz. Z nami już koniec idź do tej swojej dziewczyny i daj mi święty spokój.
Alex: Zerwałem już z nią. Chce być tylko z Toba zrozum to.
Miley: Nie chce być z Tobą. Nie kocham Cię. Proszę zapomnij o mnie, tak jak ja zapomniałam o Tobie.
 Poszłam razem z Johnnym powrotem do stolika. Alex nie spuszczał ze mnie oka. Musiałam jakoś zrobić że przestała za mną chodzić  i patrzeć. Złapałam Jo za rękę i pocałowałam go namiętnie w usta. Łał, naprawdę strasznie to mi się spodobało. Kiedy ukrytkiem patrzałam na niego. Widziałam że pęka z zazdrości. O tak, o to mi chodziło. Kiedy skończyłam go całować. Podszedł do nas Orlando.
Orlando: Ale w wcale nie chodzicie ze sobą.
Miley: No nie chodzimy. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
Przytuliłam się do Jo.
Orlando: Ja wam nie wieże. Wy jesteście parą.
Johnny: Nie, nie jesteśmy parą.
Orlando: To o co z tym wszystkim chodziło.
Johnny: Wyjaśnię Ci w pokoju.
Przytuliłam się do Johnnego.  Impreza skończyła się po północy. Johnny postanowił mnie odprowadzić.
Miley: Przepraszam za ten pocałunek.
Johnny: Nic się nie stało, było nawet przyjemnie.
Miley: Weź, mówisz tak żeby mnie pocieszyć.
Johnny: Nie naprawdę jesteś cudowna.
Miley: Jesteś kochany.
Johnny: Mam pytanie. Umówisz się ze mną na randkę?
Miley: Przepraszam, ale nie jestem gotowa na kolejnego chłopaka. Boje się że mnie znowu ktoś skrzywdzi.
Johnny: To na towarzyskie spotkanie.
Miley: Jak na towarzyskie spotkanie to z chęcią.
Weszłam po cichu do domu. Poszłam się wykąpać i położyłam się spać. Nagle ktoś wszedł do mojego pokoju.
Diana: Córeczko mogę z Tobą porozmawiać.
Miley: Tak, pewnie.
Diana: Właśnie wczoraj oświadczył mi się Wiliam. Nie wiem czy mam przyjąć oświadczyny.
Miley: Mamo jak go kochasz to przyjmij oświadczyny. 
Diana: Dzięki córeczko.
Wyszła z pokoju ,a ja poszłam spać. Już i tak byłam dość zmęczona.
Rano do mojego pokoju wbiegło całe rodzeństwo. Julia trzymała w ręku dzisiejszą gazetę. Zaczęła skakać mi po łóżku.
Julia: Wytłumacz się z tego.
Miley: Z czego? O co wam chodzi?
Larry: Julia daj jej tą gazetę bo nie wie o co chodzi.
Spojrzałam na gazetę. Był tam napis dużymi literami nowa dziewczyn a Deppa. Artykuł mnie nieźle zaszokował. Patrzałam się na niego i nie wiedziałam o co chodzi. Później wszystko wyjaśniłam mojemu rodzeństwu. Cody i Larry od razu mnie zrozumieli, a Julia patrzała na mnie trochę zdziwiona. Patrzałam się na artykuł i myślałam co mam zrobić.  Zadzwoniłam do Jo żeby przenieś spotkanie. Dzisiaj nie mogłam się spotkać. I co kolejni dziennikarze będą mieli artykuł. Muszę zostać przez pewien czas w domu, aż ta sprawa ucichnie. To jest takie dziwne przez jeden film został sławny i już o nim piszą w gazetach. Teraz czekają tylko na świeżą sprawę. Siedziałam w pokoju. Rano zrobiłam sobie jeszcze śniadanie. Nagle mam przyszła razem z Wiliamem do pokoju.
Diana: Córeczko razem z Wiliamem mamy dla Ciebie niespodziankę.
Miley: Jak niespodzianka, dla mnie.
Diana: Córeczko jako że zamieszka z nami Cody to mamy zamiar go dać do Twojego pokoju…
Wiliam: … Razem z Twoją mamą zrobiliśmy dla Ciebie nowy pokój.
Zasłonili mi oczy i poszliśmy powoli na wyższe piętro. Tam mama zabraniała nam chodzić. Na Pietrze z tego co wiem znajdował się tylko jeden pokój. Powoli prowadzili mnie po schodach. Szłam, a rodzice mnie powoli prowadzili.
Diana: Możesz ściągnąć.
 Powoli ściągnęli mi ręczniczek z głowy. Stałam w moim nowym pokoju.
Miley: Jest śliczny. Dziękuje.
Przytuliłam się do moich rodziców. Teraz wiem że mama ma zamiar zrobić wszędzie mały remont. Okazało się że Cody chciał mieć pokój w garażu,  ja mam pokój na poddaszu, a Julia chciała mieć niebieski pokój. Tylko Larremu podobał się jego pokój. Powoli mijały tygodnie. Nawet nie skap łam się że już minął miesiąc. W końcu sprawa ucichła. Wakacji jeszcze został mi miesiąc. A za niedługo moja mama bierze ślub. Jutro mamy w planach dokupywać z mamą rzeczy. Oby się wszystko jak  najszybciej udało kupić i zaplanować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz