W końcu doszliśmy na imprezę. Z daleka ją było słychać.
Kiedy weszliśmy usiadłam sobie przy stolę. Tym razem Johnny nie odstępował mnie
na krok. Siedział koło mnie i bawił się ze mną. Nagle zobaczyłam mojego byłego
chłopaka Alexa. Kiedy mnie zobaczył zaczął iść w moim kierunku. Szybko zerwałam
się z miejsca i poszłam. Nawet nie wiem gdzie poszłam. Chciałam być jak
najdalej od Alexa. Już wystarczająco mnie skrzywdził.
Johnny: Miley. Co się stało?
Miley: Tam jest Alex i mnie zauważył.
Nagle ktoś mnie złapał za ramię. W duszy modliłam się żeby
to nie był Alex jednak jak się pomyliłam. Musiał to być niestety on. Zaczął się
do mnie przytulać i całować mnie po policzkach.
Alex: Kochanie, jak dobrze że tu jesteś.
Miley: Cieszę się że tu jestem, ale nie cieszę się z tego że
ty tu jesteś.
Alex: Kochanie, nie rozumiesz że Cię kocham.
Miley: Możesz mnie kochać i możesz mnie nie kochać. Dla mnie
to już nic nie znaczy. Z nami koniec. Powiedziałam już swoje zdanie i go nie
zmienię.
Alex: Kochanie, nawet nie udawaj że mnie nie kochasz.
Miley: Kiedyś jak byś mi to powiedział cieszyła bym się. Ale
nie teraz. Z nami już koniec idź do tej swojej dziewczyny i daj mi święty
spokój.
Alex: Zerwałem już z nią. Chce być tylko z Toba zrozum to.
Miley: Nie chce być z Tobą. Nie kocham Cię. Proszę zapomnij
o mnie, tak jak ja zapomniałam o Tobie.
Poszłam razem z
Johnnym powrotem do stolika. Alex nie spuszczał ze mnie oka. Musiałam jakoś
zrobić że przestała za mną chodzić i
patrzeć. Złapałam Jo za rękę i pocałowałam go namiętnie w usta. Łał, naprawdę
strasznie to mi się spodobało. Kiedy ukrytkiem patrzałam na niego. Widziałam że
pęka z zazdrości. O tak, o to mi chodziło. Kiedy skończyłam go całować.
Podszedł do nas Orlando.
Orlando: Ale w wcale nie chodzicie ze sobą.
Miley: No nie chodzimy. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
Przytuliłam się do Jo.
Orlando: Ja wam nie wieże. Wy jesteście parą.
Johnny: Nie, nie jesteśmy parą.
Orlando: To o co z tym wszystkim chodziło.
Johnny: Wyjaśnię Ci w pokoju.
Przytuliłam się do Johnnego. Impreza skończyła się po północy. Johnny
postanowił mnie odprowadzić.
Miley: Przepraszam za ten pocałunek.
Johnny: Nic się nie stało, było nawet przyjemnie.
Miley: Weź, mówisz tak żeby mnie pocieszyć.
Johnny: Nie naprawdę jesteś cudowna.
Miley: Jesteś kochany.
Johnny: Mam pytanie. Umówisz się ze mną na randkę?
Miley: Przepraszam, ale nie jestem gotowa na kolejnego
chłopaka. Boje się że mnie znowu ktoś skrzywdzi.
Johnny: To na towarzyskie spotkanie.
Miley: Jak na towarzyskie spotkanie to z chęcią.
Weszłam po cichu do domu. Poszłam się wykąpać i położyłam
się spać. Nagle ktoś wszedł do mojego pokoju.
Diana: Córeczko mogę z Tobą porozmawiać.
Miley: Tak, pewnie.
Diana: Właśnie wczoraj oświadczył mi się Wiliam. Nie wiem
czy mam przyjąć oświadczyny.
Miley: Mamo jak go kochasz to przyjmij oświadczyny.
Diana: Dzięki córeczko.
Wyszła z pokoju ,a ja poszłam spać. Już i tak byłam dość
zmęczona.
Rano do mojego pokoju wbiegło całe rodzeństwo. Julia
trzymała w ręku dzisiejszą gazetę. Zaczęła skakać mi po łóżku.
Julia: Wytłumacz się z tego.
Miley: Z czego? O co wam chodzi?
Larry: Julia daj jej tą gazetę bo nie wie o co chodzi.
Spojrzałam na gazetę. Był tam napis dużymi literami nowa
dziewczyn a Deppa. Artykuł mnie nieźle zaszokował. Patrzałam się na niego i nie
wiedziałam o co chodzi. Później wszystko wyjaśniłam mojemu rodzeństwu. Cody i
Larry od razu mnie zrozumieli, a Julia patrzała na mnie trochę zdziwiona.
Patrzałam się na artykuł i myślałam co mam zrobić. Zadzwoniłam do Jo żeby przenieś spotkanie.
Dzisiaj nie mogłam się spotkać. I co kolejni dziennikarze będą mieli artykuł.
Muszę zostać przez pewien czas w domu, aż ta sprawa ucichnie. To jest takie
dziwne przez jeden film został sławny i już o nim piszą w gazetach. Teraz
czekają tylko na świeżą sprawę. Siedziałam w pokoju. Rano zrobiłam sobie
jeszcze śniadanie. Nagle mam przyszła razem z Wiliamem do pokoju.
Diana: Córeczko razem z Wiliamem mamy dla Ciebie
niespodziankę.
Miley: Jak niespodzianka, dla mnie.
Diana: Córeczko jako że zamieszka z nami Cody to mamy zamiar
go dać do Twojego pokoju…
Wiliam: … Razem z Twoją mamą zrobiliśmy dla Ciebie nowy
pokój.
Zasłonili mi oczy i poszliśmy powoli na wyższe piętro. Tam
mama zabraniała nam chodzić. Na Pietrze z tego co wiem znajdował się tylko
jeden pokój. Powoli prowadzili mnie po schodach. Szłam, a rodzice mnie powoli
prowadzili.
Diana: Możesz ściągnąć.
Powoli ściągnęli mi
ręczniczek z głowy. Stałam w moim nowym pokoju.
Miley: Jest śliczny. Dziękuje.
Przytuliłam się do moich rodziców. Teraz wiem że mama ma
zamiar zrobić wszędzie mały remont. Okazało się że Cody chciał mieć pokój w
garażu, ja mam pokój na poddaszu, a Julia chciała mieć niebieski pokój.
Tylko Larremu podobał się jego pokój. Powoli mijały tygodnie. Nawet nie skap
łam się że już minął miesiąc. W końcu sprawa ucichła. Wakacji jeszcze został mi
miesiąc. A za niedługo moja mama bierze ślub. Jutro mamy w planach dokupywać z
mamą rzeczy. Oby się wszystko jak
najszybciej udało kupić i zaplanować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz