Nie dawno co przyjechałam do Los Angeles. Wszystko dzięki mojej kolażance Sabrinę. Codzienie wydzwaniała do mnie i pisała mi żebym przyjechała i poznała Los Angeles. W końcu dałam się przekonać. Wsiadłam do pierwszego samolotu i pojechałam. Chodząc po Los Angeles to nie jest to miasto które sobie wyobrażałam.Pomimo że jest tu plaża, ale to nie jest aż takie fajne. Chodze i myślę. Sabina kazała mi pójść do sklepu żebym kupiła potrzebne rzeczy. Weszłam do sklepu. Złapałam koszyk i zaczęłam chodzic. Wielu ludzi patrzało się na mnie czułam się jak by widzieli moją duszę. Zaniosłam zakupy do domu i poszłam się przejść po parku.Prawie nikogo tam nie było. Raz na jakiś czas przechodzili ludzie. Siedziałam sama na ławce.
-Mogę się dosiąść?
-Jak musisz.
W głosie tego człowieka rozpoznałam kogoś dobrze mi znanego. Cały czas nie wiedziałam kto to jest.Siedzieliśmy cicho na ławce żadne z nas nie odzywało się do siebie. To jest w mairę normalne. Spojrzałam w oczy tego człowieka.
-Ty jesteś...
Zasłonił mi buzie ręką i zaprowadził mnie do miejsca, gdzie nigdzie nie było żywej duszy.
- Ściągne ci teraz rękę z ust, a ty nie zaczniesz piszczeć ani nic.
Pokiwałam potakująco głową. Powoli ściągnął mi rękę z ust.
-Jesteś tu nowa?
-Tak
- Jak się nazywasz?
- Miley, a ty. Ty jesteś Johnny Depp. Nie wierze własnym oczą.
- Tylko proszę nie piszcz.- Spojrzał na mnie tym swoim błagalnym spojrzeniem.
- No dobrze. Nie wierze własnym oczą, zawszę chciałam Cię poznać.
- Rozumiem że jesteś tu nowa? Kiedy przyjechałaś?
- Tak. Jestem tu nowa. Przyjechałam dziś rano, ale już chce jak najszybciej wrócić.
- Czemu?- spojrzał się na mnie zdziwionym spojrzeniem.
- To nie jest to czego się spodziewałam. To miesto nie jest dla mnie. Ja tu nie pasuje.
- Czemu tak sądzisz? Uwierz mi to miasto ma swój czar. Tylko musisz je lepiej poznać.
Złapała mnie za rekę i spowrotem wróciliśmy do parku. Usiedliśmy na tej samej ławce i spojrzeliśmy na siebie. Johnny zaczął mi opowiadać o mieście. Czas przy nim tak szybko leciał. Nawet nie skapłam się gdy zapadła noc. Odprowadził mnie pod sam do Sabriny. Spojrzałam na niego. On delikatnie pogładził mi rękę twarz i spojrzał prosto w oczy.
- Niesamowicie spędzało mi się z Tobą czas.
- Z tobą również- Uśmiechnełam się do niego.
- Szkoda że to tylko jeden dzień.
- To nie musi być jeden dzień, możemy się jeszcze kiedyś spotkać.
- Licze na to.
Podałam mu mój numer i poszłam. Przez okno obzerwowałam jego zachowanie. Chowałam się ukryta za firanką. On co pewien czas się obracał i machał mi ręka.
*** Oczami Johnnego***
Wyszłem dziś na miasto w przebraniu, nie chciałem żeby ktoś mnie zauważył i rozpoznał. Poszłem do parku. Na ławce zauważyłem pewną dziewczynę. Widać że była tu nowa. Miała zagubione spojrzenie. Postanowiłem że się do niej dosiądę. Nie liczyłem na to że ona mnie rozpozna. Poznała we mnie jednak osobe którą jestem. Musiałem jej wszystko wytłumaczyć. Udało się ją przekonać żeby nie piszczała na mój widok. Pierwszy raz ją na oczy widziałem. Jednak widziałem w niej swoją bratnią duszę. Dowiedziałem się że jest tu nowa, dopiero przyjechała. Twierdziła że Los Angeles nie jest miejscem dla niej. Jeszcze nie poznała uroków i zalet tego miasta. Musze ją do tego wprowadzić. Chce jej pokazać wszystkie najpiękniejsze miejsca tutaj. Jednak szkoda że dzień ma tylko 24 godziny. Może się da umówić na następne spotkanie.
*** Moimi oczami ***
Wróciłam do domu. Usiadłam na kanpię w pokoju Sabriny. Siedziałam tak sama na kanpie. Sabrina coś robiła na górze, a ja nie wiedziałam co robić. Chciałam jakoś pomóc. Podchodziłam do niej, ale ona odsyłała mnie spowrotem na dół. Najwyraźniej miałam jej w niczym nie pomagać. Siedziałam na kanapie i patrzałam się w telewizor. Nagle na dół zeszła Sabina i usiadła koło mnie.
- Jak się czujesz?
- Nie wiem - odpowiedziałam zamyślona.
- Nie wiesz jak się czujesz, ciekawe?
- O jejku, zostaw mnie.
- Czemu?- Usiadła bliżej mnie.
- Zostaw mnie, proszę. Mam mętlik w głowie.
- O Miley. Powiedz co się dzieje?
- Nie wszystko musisz wiedzieć.
- Chciałam pomóc.
- A czy ja prosiłam o pomoc. No właśnie
Poszłam na górę i przebrała się w piżamę. Złapałam swój telefon i zadzwoniłam do mojej siostry.
- Hallo?!
- Hejka Julia. Co tam?
- A no dobrze, a u ciebie?
- No, też dobrze.
- Co się dzieje?
- Nic, a co miało się by dziać?
- No nie wiem. Sądze że jesteś albo smutna, albo zakochana.
- Przecież wiesz że mam chłopaka.
- No wiem, a co to ma do rzeczy.
Opowiedziałam wszystko mojej siostrze, ona sama uszą nie dowierzała. Ona byała pierwszą osobą która się o tym dowiedziała. Nie dowierzała mi że taka szara myszka jak ja może poznac kogoś tak sławnego jak Johnny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz