Wakacje powoli dobiegają końca. W te wakacje naprawdę dużo się
zmieniło. Jednak z niektórych zmian się cieszę. Rano do naszego domu przyszła
Dani (dziewczyna mojego brata). Okazało się że Larry i Dani organizują u nas
imprezę. Rodzice się na to zgodzili. Jednak po ich minach widziałam że ma ją co
do tego wątpliwości. Nie dziwie im się. Rodzice postanowili że pójdą do babci
Codiego, tak właściwie to teraz jest i moja babcia, jednak trudno jest mi do
tego się przyzwyczaić. Pomagałam mojemu rodzeństwu to wszystko przyszykować.
Nagle ktoś nie spodziewanie zadzwonił do drzwi. Oderwałam się od robienia
ciastek z siostrą. Złapałam pierwszą lepszy ręczniczek do rąk i wytarłam ręce.
Ku mojemu zaskoczeniu był to chłopak mojej siostry. Kiedy tylko moja siostra go
zauważyła odebrała się od robienia ciastek i wskoczyła na ręce Viktorowi. Przez
moją kochaną siostrzyczkę cała koszula Viktora była brudna od ciasta. Larry pożyczył
jakąś czystą koszule Viktorowi, a ja z moją siostrą wróciłyśmy do robienia
ciastek. Nagle ponownie ktoś zadzwonił do drzwi. Tym razem otworzyć poszedł mój
brat. Nawet nie patrzałam kto szedł. Byłam zbyt zajęta ciastkami.
Larry: Miley!! Ktoś do Ciebie?
Miley: Kto? Przecież nikogo nie zapraszałam.
Matt: Jak nie chcesz się przekonać kto to, to się nie
dowiesz.
Wyjrzałam z kuchni i zobaczyłam mojego przyjaciela. Szybko wytarłam
ręce i poszłam do niego. To jest pierwszy raz jak go widzę odkąd mieszkam w Los
Angeles. Matt jest moim naprawdę przyjacielem. Tylko jedna rzecz mnie w nim
wkurza . Właściwie to nie w nim tylko w jego otoczeniu. Były to takie dwie osoby, które mnie nie
lubią. Tara i Sara dwie jego najlepsze przyjaciółki. Jednak Matt całkowicie się
od nich różni.
Matt: Słyszałem o tym co się stało i bardzo Ci współczuje.
Miley: Nie ma czego. Już pozbierałam się i zaczęłam życie na
nowo.
Matt: Aha, ja dopiero wróciłem z rodzicami z Florydy. O
Matko, była to jakaś masakra.
Miley: Na pewno nie mogło być aż tak źle.
Matt: Tylko zobacz.
Powoli mi pokazywał zdjęcia. Rzeczywiście była to jakaś
masakra. Później brat poszedł z nim porozmawiać, a ja zadzwoniłam do Jo.
Miley: Hejka kochanie, jakieś plany na wieczór?
Johnny: Żadnych.
Miley: A może chciał by pan towarzyszyć mi na imprezie.
Johnny: Z największą przyjemnością będę pani towarzyszyć.
Miley: Dobra, przestańmy się wydurniać. Dzięki kochanie że
przyjdziesz do nas na imprezę.
Johnny: Racja to trochę głupio brzmi. Nie ma problemu kotku.
To, o której mam być?
Miley: Możesz przyjść o 19, cała impreza zaczyna się o 20 ,
ale przyjdź o 19.
Johnny: Będę o 19.
Miley: Do zobaczenia.
Johnny: Już odliczam minuty do naszego spotkania.
Poszłam się przebrać na górę, nagle ktoś zapukał do drzwi
mojego pokoju. Szybko założyłam sukienkę i poszłam otworzyć. Na szczęście była
to tylko moja siostra która chciała pożyczyć ode mnie sukienkę. Wzięła moją
ulubioną z szafy i poszła. Za chwilę rozpuściłam włosy i pomalowałam się.
Powoli zeszłam na dół i poszłam. Teraz tam na mnie czekał mój chłopak.
Johnny: Cześć cukiereczku. Jak ty ślicznie wyglądasz.
Miley: Dziękuje. Zbiegłam z schodów i skoczyłam w ramiona
mojego chłopaka. Około 19. 30 zaczęli przychodzić goście. Impreza naprawdę się udała.
Około północy poszłam na balkon bo zaczęło mi się lekko kręcić w głowie. Nikogo
tam nie było. Stałam sama i patrzałam się na miasto.
Johnny: Co się dzieje Miley?
Miley: Boje się jutra.
Johnny: Ale czemu akurat jutra.
Miley: Jutro zaczynają się mój pierwszy rok studiów, troszkę
się boje. Co się stanie jak mnie nikt tam nie polubi, albo coś.
Johnny: Ciebie nie da się nie lubić. Uwierz mi wszystko
będzie dobrze. Poza tym jak będziesz miała jakiś
problem to możesz przyjść do mnie. Zawszę ci pomogę.
Przytulił mnie i spojrzał mi w oczy. Nagle na balkon
przyszedł Matt.
Matt: Kto to?
Miley: Matt, przedstawiam ci mojego chłopaka Johnnego.
Johnny to jest mój przyjaciel Matt.
Johnny: Hej. Mio mi cię poznać.
Matt: Ciebie też.
Miley: Kochanie przyniesiesz mi sok jabłkowy.
Johnny: Już idę.
Jo poszedł, a ja zostałam na balkonie z Mattem. W spojrzeniu
Matta widzę że jest zakochany. Jednak mogłam się pomylić.
Matt: Miley, mam problem.
Miley: Zakochałeś się, w kim?
Matt: W Violetcie ,jednak wątpię że ona jest we mnie zauroczona.
Miley: Jutro z nią porozmawiam, nie przejmuj się.
Matt poszedł. Johnny przyniósł mi sok. Później poszłam się
bawić. Impreza naprawdę wyszła świetnie. Później szybko się umyłam i poszłam
się przebrać w piżamę. Trzeba rano wstać około 10 więc musze naprawdę być
wypoczęta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz