niedziela, 17 marca 2013

Mój nowy dom, mój nowy świat- Rozdział 4


I co dzisiaj miałam jechać z powrotem do Los Angeles.  Rano jeszcze szybko spakować resztę ubrań. Po jednym dniu powrotem wracam do Los Angeles. Na szczęście mama już mi załatwiła tam studia. Będę musiała przyzwyczaić się do nowych ludzi z mojej nowej szkoły. Rano na dół bagaże pomógł mi znieść mój starszy brat. Długo jeszcze stałam przed domem i patrzałam się. Z tym domem wiązało się wiele miłych wspomnień. W końcu to w nim się wychowałam. W nim dorastałam. Larry złapał mnie za rękę i zaprowadził do taksówki. Okazało się że razem z nami jedzie Dani, a samolotem leci również rodzina Alex. Mama razem z rodziną Alex zorganizowali tą przeprowadzkę. Trochę nie była tym zachwycona. W końcu przyleciał samolot. Alex chciał siedzieć koło mnie, a ja chciałam siedzieć koło mojego brata. Mama postanowiła że my pojedziemy wcześniejszym lotem, a Alex z rodzina późniejszym. To mi pasowało. Weszłam do samolotu i usiadłam koło Julii i Larrego. Oni zawsze w podróży się kłócili. Julia przez całą podróż słuchała muzyki. Larry patrzała przez okno, a ja siedziałam skulona z folderem w ręku. Był to folder mojej nowej szkoły.
Miley: Mogę z tobą porozmawiać?
Larry: O tym wczorajszym?
Miley: Tak.
Larry: Dawaj.
Miley: Więc jak byłam ostatnio w Los Angeles spotkałam Johnnego Deppa, zaczęłam się z nim spotykać, ale jednak jestem z Alem i nie wiem co mam zrobić.
Larry: Do którego czujesz coś więcej?
Miley: Do obu czuje to samo.
Larry: Na pewno do któregoś czujesz coś bardziej. Słuchaj na razie są wakacje. Nie przejmuj się takimi głupotami. Jednak jak już się zastanowisz do którego czujesz coś więcej to zrób sobie z nimi szczerą rozmowę, to naprawdę po może.
Miley:  Skąd to wiesz?
Larry: Uwierz mi.
Przytuliłam się do mojego brata. Później podchodziliśmy do lądowania. Wyszliśmy z samolotu. Już wiedziałam dlaczego moja mama często wyjeżdżała. Ona chciała nam już przygotować dom. Weszliśmy do środka. Pokazałam nam gdzie kto ma kto pokój. Miałam pokój na górze koło Larrego i Julii. Mama miała pokój na dole. Pokój był nawet w moim stylu, jednak wiedziałam że czegoś mi tu brakuje. Może to było przyzwyczajenie do starego domu. Usiadłam na łóżku i patrzałam się na mój pokój.
Diana: I jak pokój się podoba?
Miley: Tak. Jest śliczny.
Diana: Tęsknisz za starym domem?
Miley: No troszeczkę.
Diana: Ty nie tęsknisz za domem, ty tęsknisz za tym chłopakiem któregoś tu poznała.
Miley: Nie wiem. Może tamten raz to był ostatni raz.
Diana: Poradzę Ci. Zrób sobie listę zalet obu chłopaków i będziesz wiedziała czy być z Alem czy z tym drugim.
Miley: Ma na imię Johnny.
Diana : Zobaczysz wszystko się ułoży.
Miley: Myślisz.
Diana: Ja to wiem. A teraz choć obejrzeć pokoje rodzeństwa.
Mam poszła ze mną oglądać pokój Julii i pokój Larrego. Nawet Fajne. Najbardziej podobał mi się pokój Larrego. Tak samo jak Julii. Z powrotem wróciłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i złapałam telefon.  Postanowiłam że napisze do Jo że wróciłam powrotem do L.A. Kiedy tylko dowiedział się że przyjechałam do Los Angeles, od razu chciał mnie odwiedzić . Podałam mu adres i poszłam się przebrać. Ubranie na spotkanie pożyczyła mi siostra. Larry stał oparty o drzwi i patrzała się jak szybko się szykowałam. Nie wiem czemu się tak na mnie patrzał. Szybko spięłam włosy w kucyk i zeszłam na dół.  Wyszłam przed dom i czekałam. Kiedy odwracałam się widziałam jak firanki się ruszały. Rodzina mnie podgląda. To już było niesprawiedliwe. Z Jo jesteśmy tylko dobrymi znajomymi. Po niecałych pięciu minutach przyszedł Jo z kwiatami w ręku.
Miley: To dla mnie. Nie trzeba było.
Johnny: Wiem że nie trzeba było, ale chciałem. Poza tym wiem że lubisz dostawać prezenty.
Miley: Skąd wiesz? Sabrina prawda?
Johnny: Tak.
Wzięłam bukiet i poszłam się przejść. Kiedy tak chodziliśmy kilka razy próbował złapać mnie za rękę. Za drugim razem się mu udało. Patrzałam się w jego brązowe oczy. Strasznie mi się podobały. Zaprosił mnie na kawę do restauracji.
Miley: Jesteś niesamowitym kumplem, wiesz?
Johnny: No wiem.
Chodziliśmy po mieście. Cały czas patrzałam się w te jego oczy. W jego oczach widziałam ten błysk, strasznie mi się ten błysk podoba. Są naprawdę może to właśnie w tym błysku się zakochałam.
Miley: Tak miło nam się z sobą rozmawia. Muszę Ci coś powiedzieć.
Johnny: Mów śmiał, nie wstydź się.
Miley:  Cieszę się że jesteś moim przyjacielem. Chętnie chciała bym cię poznać z moim chłopakiem.
Johnny: Masz chłopaka?
Miley: Tak. Ma na imię Alex i jest naprawdę kochany.
Johnny: Z chęcią go poznam.
Miley: Jesteś naprawdę kochany.
Do domu oczywiście mnie odprowadził John. Wróciłam do domu i usiadłam koło mamy w kuchni.
Diana: I co podjęłaś decyzję?
Miley: Tak. Postanowiłam że zostanę z Alem, ale jutro ich poznam. W końcu Johnny jest dla mnie przyjaciel od serca, a Alem jestem już ponad rok.
Diana: Rób jak chcesz.
Byłam zadowolona z swojej decyzji. Poszłam na górę i postanowiłam zadzwonić do mojej przyjaciółki Sabriny. Opowiedziałam Sabie cała historię.
Sabrina: I z kim zostaniesz?
Miley: Z Alem.
Sabrina: Super- mówiła to ironicznym głosem.
Od samego początku Saba nie lubiła Alex i to z odwzajemnieniem. Zawszę chciałam ich do siebie przekonać. Ale mi się ni udawało. Później z szafy wyjęłam piżamę i poszłam się umyć.  Długo siedziałam bo nie umiałam zasnąć. Z kurtki wyjęłam schowane zdjęcie. Przytuliłam je do serca i powiedziałam „ Tato jak bym chciała żebyś teraz był przy mnie”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz