I co dzisiaj miałam jechać z powrotem do Los Angeles. Rano jeszcze szybko spakować resztę ubrań. Po
jednym dniu powrotem wracam do Los Angeles. Na szczęście mama już mi załatwiła
tam studia. Będę musiała przyzwyczaić się do nowych ludzi z mojej nowej szkoły.
Rano na dół bagaże pomógł mi znieść mój starszy brat. Długo jeszcze stałam
przed domem i patrzałam się. Z tym domem wiązało się wiele miłych wspomnień. W
końcu to w nim się wychowałam. W nim dorastałam. Larry złapał mnie za rękę i
zaprowadził do taksówki. Okazało się że razem z nami jedzie Dani, a samolotem
leci również rodzina Alex. Mama razem z rodziną Alex zorganizowali tą
przeprowadzkę. Trochę nie była tym zachwycona. W końcu przyleciał samolot. Alex
chciał siedzieć koło mnie, a ja chciałam siedzieć koło mojego brata. Mama
postanowiła że my pojedziemy wcześniejszym lotem, a Alex z rodzina późniejszym.
To mi pasowało. Weszłam do samolotu i usiadłam koło Julii i Larrego. Oni zawsze
w podróży się kłócili. Julia przez całą podróż słuchała muzyki. Larry patrzała
przez okno, a ja siedziałam skulona z folderem w ręku. Był to folder mojej
nowej szkoły.
Miley: Mogę z tobą porozmawiać?
Larry: O tym wczorajszym?
Miley: Tak.
Larry: Dawaj.
Miley: Więc jak byłam ostatnio w Los Angeles spotkałam
Johnnego Deppa, zaczęłam się z nim spotykać, ale jednak jestem z Alem i nie
wiem co mam zrobić.
Larry: Do którego czujesz coś więcej?
Miley: Do obu czuje to samo.
Larry: Na pewno do któregoś czujesz coś bardziej. Słuchaj na
razie są wakacje. Nie przejmuj się takimi głupotami. Jednak jak już się
zastanowisz do którego czujesz coś więcej to zrób sobie z nimi szczerą rozmowę,
to naprawdę po może.
Miley: Skąd to wiesz?
Larry: Uwierz mi.
Przytuliłam się do mojego brata. Później podchodziliśmy do
lądowania. Wyszliśmy z samolotu. Już wiedziałam dlaczego moja mama często
wyjeżdżała. Ona chciała nam już przygotować dom. Weszliśmy do środka. Pokazałam
nam gdzie kto ma kto pokój. Miałam pokój na górze koło Larrego i Julii. Mama
miała pokój na dole. Pokój był nawet w moim stylu, jednak wiedziałam że czegoś
mi tu brakuje. Może to było przyzwyczajenie do starego domu. Usiadłam na łóżku
i patrzałam się na mój pokój.
Diana: I jak pokój się podoba?
Miley: Tak. Jest śliczny.
Diana: Tęsknisz za starym domem?
Miley: No troszeczkę.
Diana: Ty nie tęsknisz za domem, ty tęsknisz za tym
chłopakiem któregoś tu poznała.
Miley: Nie wiem. Może tamten raz to był ostatni raz.
Diana: Poradzę Ci. Zrób sobie listę zalet obu chłopaków i
będziesz wiedziała czy być z Alem czy z tym drugim.
Miley: Ma na imię Johnny.
Diana : Zobaczysz wszystko się ułoży.
Miley: Myślisz.
Diana: Ja to wiem. A teraz choć obejrzeć pokoje rodzeństwa.
Mam poszła ze mną oglądać pokój Julii i pokój Larrego. Nawet
Fajne. Najbardziej podobał mi się pokój Larrego. Tak samo jak Julii. Z powrotem
wróciłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i złapałam telefon. Postanowiłam że napisze do Jo że wróciłam
powrotem do L.A. Kiedy tylko dowiedział się że przyjechałam do Los Angeles, od
razu chciał mnie odwiedzić . Podałam mu adres i poszłam się przebrać. Ubranie
na spotkanie pożyczyła mi siostra. Larry stał oparty o drzwi i patrzała się jak
szybko się szykowałam. Nie wiem czemu się tak na mnie patrzał. Szybko spięłam
włosy w kucyk i zeszłam na dół. Wyszłam
przed dom i czekałam. Kiedy odwracałam się widziałam jak firanki się ruszały.
Rodzina mnie podgląda. To już było niesprawiedliwe. Z Jo jesteśmy tylko dobrymi
znajomymi. Po niecałych pięciu minutach przyszedł Jo z kwiatami w ręku.
Miley: To dla mnie. Nie trzeba było.
Johnny: Wiem że nie trzeba było, ale chciałem. Poza tym wiem
że lubisz dostawać prezenty.
Miley: Skąd wiesz? Sabrina prawda?
Johnny: Tak.
Wzięłam bukiet i poszłam się przejść. Kiedy tak chodziliśmy
kilka razy próbował złapać mnie za rękę. Za drugim razem się mu udało.
Patrzałam się w jego brązowe oczy. Strasznie mi się podobały. Zaprosił mnie na
kawę do restauracji.
Miley: Jesteś niesamowitym kumplem, wiesz?
Johnny: No wiem.
Chodziliśmy po mieście. Cały czas patrzałam się w te jego
oczy. W jego oczach widziałam ten błysk, strasznie mi się ten błysk podoba. Są
naprawdę może to właśnie w tym błysku się zakochałam.
Miley: Tak miło nam się z sobą rozmawia. Muszę Ci coś
powiedzieć.
Johnny: Mów śmiał, nie wstydź się.
Miley: Cieszę się że
jesteś moim przyjacielem. Chętnie chciała bym cię poznać z moim chłopakiem.
Johnny: Masz chłopaka?
Miley: Tak. Ma na imię Alex i jest naprawdę kochany.
Johnny: Z chęcią go poznam.
Miley: Jesteś naprawdę kochany.
Do domu oczywiście mnie odprowadził John. Wróciłam do domu i
usiadłam koło mamy w kuchni.
Diana: I co podjęłaś decyzję?
Miley: Tak. Postanowiłam że zostanę z Alem, ale jutro ich
poznam. W końcu Johnny jest dla mnie przyjaciel od serca, a Alem jestem już ponad
rok.
Diana: Rób jak chcesz.
Byłam zadowolona z swojej decyzji. Poszłam na górę i postanowiłam
zadzwonić do mojej przyjaciółki Sabriny. Opowiedziałam Sabie cała historię.
Sabrina: I z kim zostaniesz?
Miley: Z Alem.
Sabrina: Super- mówiła to ironicznym głosem.
Od samego początku Saba nie lubiła Alex i to z odwzajemnieniem.
Zawszę chciałam ich do siebie przekonać. Ale mi się ni udawało. Później z szafy
wyjęłam piżamę i poszłam się umyć. Długo
siedziałam bo nie umiałam zasnąć. Z kurtki wyjęłam schowane zdjęcie.
Przytuliłam je do serca i powiedziałam „ Tato jak bym chciała żebyś teraz był
przy mnie”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz