poniedziałek, 18 marca 2013

Nowa szkoła, nowe środowisko- Rozdział 5


  Rano ubrałam szlafrok i zeszłam na dół na śniadanie. Mamy nie było w domu. Śniadanie zrobiła Julia. Szybko zjadłam i poszłam się przebrać. Dowiedziałam się że będę musiała mieć klasyfikację do moich studiów. Julia i ja strasznie się stresowałyśmy. Ona zdawała na wyższe rok studiów, a ja dopiero na pierwszy rok studiów. Julia opowiedziała mi co będę musiała zrobić, gdyż już wcześnie przeczytała na oficjalnej stronie. Powiedziała mi że będę musiała zaliczyć śpiew i taniec. Taniec to jeszcze jakoś się da znieść, ale śpiew? Po mimo że według mojego brata umiałam śpiewać, ale według siebie nie. Szkoła jest połączeniem studiów dla utalentowanych przed kamerą, śmiał się mój brat. W sumie musiałam się z nim zgodzić. Do śpiewania i do tańca czasami są kamery, a do aktorstwa to już na pewno. Julia była świetnie ubrana, a ja ubrałam się jakoś zwyczajnie. Julia wiedziała że dzisiaj będzie zaliczała śpiew, a ja nie wiedziałam czy śpiew czy taniec.  Mam nadzieje że taniec, to jest to co lubię. Wysiadłyśmy z auta. Larry życzył nam powodzenia. Kiedy wyszłyśmy z auta Larry życzył nam szczęścia i odjechał.  Julia poszła do Dani, a ja znałam tam tylko kilka ludzi. Czyli Sabrinę, Ashley oraz Violette. Dziewczyny już wcześniej zdały, ale przyszły oglądać nowych rekrutów.
Miley: Nie, nie , nie. Ja się boje. Ja tam nie idę.
Sabrina: Jak nie spróbujesz to się nie dowiesz.
Miley: Wiem, że nie zdam, więc nie chce spróbować..
Ashley: Idziemy chodź.
Złapały mnie za ręce i poszliśmy do Sali gdzie właśnie odbywały się egzaminy. Dziewczyny poszły tam ze mną. Stały koło mnie w Sali i patrzyły się na mnie. Właśnie zaczynałam się rozgrzewać kiedy ktoś mi wbił palce w biodra. Gwałtownie się odwróciłam.
Johnny: Cześć! Co tam?
Miley: Cześć.
Johnny: Ty tu będziesz studiowała?
Miley: Ty tu studiujesz?
Johnny: Ha, ha , ha. Pierwszy byłem.
Miley: Dopiero będę zdawała, ale na pewno się nie dostanę.
Johnny: Na pewno się dostaniesz. Nie przejmuj się.
Miley: A teraz odpowiesz mi na pytanie?
Johnny: Tak, studiuje tu. Aktorstwo dokładniej.
Miley: O ja. Ja bym nie mogła chodzić na aktorstwo.
Za chwilę Johnny musiał iść, a ja przytuliłam się do niego jak do przyjaciela. Jo poszedł, a ja zostałam w Sali.
Sara: Proszę , proszę, proszę. Czyżby ktoś tu się zakochał w najprzystojniejszym studencie.
Miley: Przepraszam, czy ty mówisz do mnie.
Tara: A do kogo innego miał by mówić.
Miley: Przepraszam, ale jestem tu nowa. A Johnny to tylko mój przyjaciel i nic więcej nas nie łączy.
Tara: Taki kit do wciskaj komuś innemu nie nam.
Miley: Ale ja mówię prawdę, Johnny to tylko przyjaciel. Ja mam chłopaka i kocham jego i powtórzę po raz  kolejny że Jo i ja to przyjaciele.
Sara: Ta… jasne.
Ashley: Zostaw ją.
Sara: Odejdź, to nie z Toba teraz rozmawiam.
Ashley: Ta, ta super. Odejdź z tą.
Sara i Tara odeszły, a ja uściskałam się z Ashley. Ona i Sabrina są moimi najlepszymi przyjaciółkami. Ona zawszę mnie broniła kiedy mi się coś działo. Od kąt Ashley przeprowadziła się z Arizony do Nowego Yorku byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Płakałam kiedy Ashley i Sabrina przeprowadziły się do Los Angeles. Ja zostałam sama z rodzeństwem w Nowym Yorku. Teraz była moja kolej. Pokazali nam układ taneczny który mieliśmy powtórzyć . Poszedł mi całkiem nieźle. Jutro miałam mieć ciąg dalszy zaliczeń. Pobiegłam do Sali w której miała być moja siostra. Ona właśnie śpiewała, poszło jej świetnie. Później przyjechał po nas Larry. Wróciłam do domu, zjadłam obiad i poszłam się przebrać. Tak dzisiaj miałam poznać Johnnego i Alexa. Mój najlepszy przyjaciel od tygodnia pozna w końcu mojego chłopaka. Trochę się bała. To Jo wymyślił że pójdziemy na plaże, ale w końcu się zgodziłam.  Ubrałam strój który kupił mi mój brat. Larry znowu stał oparty o framugę drzwi i patrzałam się na mnie. Spięłam moje blond włosy w kucyk i zeszłam na dół. Na dole czekał już na mnie Alex. Przywitałam się z nim i poszłam przed dom. Czekałam tylko na Johnnego. Poszliśmy po woli na plaże. Usiadłam sobie na kocyku. Alex poszedł pobiegać. On zawsze dużo ćwiczy. Siedziałam na kocu koło Johnnego. Dość długo panowała cisza.
Johnny: Myślałem że już cię więcej nie zobaczę.
Miley: No widzisz, a jednak zobaczyłeś.
Johnny: Jesteś naprawdę miła.
Miley: Musisz lepiej mnie poznać.
Johnny: Długo już jesteś z Alem?
Miley: To znaczy z Alem jesteśmy już przyjaciółmi od bardzo długo, wychowywaliśmy się razem .  Parą jesteś my już od jakiś pól roku. To nie jest dużo. A ty masz dziewczynę?
Johnny: To znaczy. Nie, nie mam.
Miley: Taki cudowny chłopiec jak ty nie ma dziewczyny. Żartujesz?
Johnny: Nie mówię poważnie.
Nagle ktoś mnie wziął na ręce i niósł mnie w kierunku wody.  Był to Alex.
Miley: Zostaw mnie.
Alex: Kochanie, chciałem cię trochę pocieszyć.
Miley: Nie potrzebuje pocieszenia. Poza tym nie mam teraz ochoty wchodzić do wody.
Alex: Jak będziesz miała ochotę to przyjdź, ok ?
Miley: Oki.
Pocałowałam go i poszłam z powrotem na ręcznik.  Jo patrzał się na mnie. Po mimo że czasem potrzebowałam wsparcia.
Johnny: Co się stało?
Miley: Nic. Mogę się ciebie coś spytać?
Johnny: Dajesz.
Miley: Gdzie ty mieszkasz?
Johnny: W akademiku. Tylko nikomu tego nie mów, oki?
Miley: Oczywiście, buzia na kłódkę. Na którym ty jesteś roku studiów?
Johnny: Na drugim roku.
Miley: Na pewno zna Cię dużo ludzi.
Johnny: Nie no trochę ludzi znam. Ale kto by się tym przejmował.
Około 20 wróciliśmy do domu. Wróciłam do pokoju i przebrałam się w piżamę. Później pomagałam mamie zrobić kolacje. Później wróciliśmy powrotem do pokoju. Po cichu wszedł do mnie mój brat i usiadł koło mnie na łóżku.
Larry: Kochana siostrzyczko, mów co się dzieje…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz