Jakie szczęście że Johnny zgodził się mnie przyjąć na ten
czas. Muszę sobie wszystko poukładać. Jednak trudno do mnie dociera ta
wiadomość że moja mama znowu chodzi na randki.
Roche jest mi to trudno zrozumieć, ale oki. Usiadłam koło Johnnego na
kanapie. Po 5 minutach przyszedł do nas jego najlepszy przyjaciel z którym
mieszkał. Dosłownie przeleciała przez cały dom. Był tu chyba dokładnie z
zegarkiem w ręku 4 minuty. Nawet mnie nie zauważył. Wyszedł , a ja
opowiedziałam Johnnemu całą sytuacje. Naprawdę potrzebowałam teraz jego porady.
Wytłumaczył mi to wszystko i co o tym sądzi. On jest naprawdę wyjątkowy. Rozumiał
mój ból i pomógł mi go rozwiązać. Chciała bym się mu jakoś odwdzięczyć, ale
jak. Nagle zapanowała cisza. Słychać był tylko bicie naszych serc. Chciałam
przerwać tą cisze ,ale ktoś mnie wyprzedził.
Johnny: Miley, mogła być uczynić mi ten zaszczyt i pójść ze
mną jutro na dyskotekę na plaży.
Miley: Z największą przyjemnością.
Przyda mi się pójść i odpocząć od rzeczywistości. Na szczęście
że jest przy mnie taka osoba jak Jo. Popatrzałam
się na niego. Po chwili przyszedł do nas Orlando. Usiadła na kanapie i patrzał
się na Johnnego. Później na chwile wyszli. Patrzałam się na nich. Za nie długo
wyszli.
Johnny: Jesteś głodna?
Miley: No troszeczkę.
Orlando: Ja jestem.
Johnny: Ciebie się nikt nie pytał. Dobra Orlando robimy zrzutkę
na pizzę.
Orlando: Czyli każdy się daje swoją działkę?
Johnny: Nie, ja zapłacę za Miley.
Chłopaki zamówili pizzę, a ja poszłam się umyć. Na szczęście
do torby włożyłam moja ulubioną piżamę . Kiedy wróciłam z kąpieli czekała na
mnie gorąca i świeża pizza. Była to moja obiadokolacja. Ta pizza była naprawdę
pyszna. Chłopaki postanowili włączyć sobie film. Przez cały film siedziałam u
Johnnego na kolanach i wtulona do niego. Patrzałam się na niego błagalnym
spojrzeniem. Czułam że Johnny i ja pasujemy do siebie idealnie, ale jednak nie
wiem czy on czuje to samo. Chciałam żeby
tak było.
Johnny: Miley masz wybór, albo będziesz spała ze mną, albo z
Orlando.
Miley: Jak co mogę spać na ziemi.
Johnny: O nie, nie pozwolę Ci spać na ziemi.
Miley: Ale mi to nie przeszkadza.
Johnny: Dobra jak chcesz.
Rozłożyli mi wygodne posłanie na ziemi. Położyłam się i zasnęłam.
*** Oczami Johnnego ***
Z samego rana przygotowałem Miley śniadanie. Tak słodko Spałą
na ziemi. Powoli i ostrożnie wziąłem ją na ręce i położyłam ją do łóżka.
Ostrożnie przykryłem ją kołdrą nie chciałem jej obudzić.
Orlando: I co powiedziałeś jej?
Johnny: Nie jeszcze nie. I mów ciszej bo ją jeszcze
obudzisz.
Orlando: Miley! Johnny Cię kocha.
Zakryłem mu twarz rękę i spojrzałem mu prosto oczy.
Johnny: Jak będzie czas to jej powiem.
Orlando: Gościu. Nie widziałeś ilu się już studentów na nią
ślini. Słuchaj, ona jest niezłą laską. Jak Al z nią zerwie to każdy będzie do
niej startować. Zrozum to.
Johnny: Masz racje. Dzisiaj na dyskotece jej to powiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz