Larry: Kochana siostrzyczko , mów co się dzieje…
Byłam tak trochę zdezorientowana. Nie wiedziałam co się
dzieje. Siedziałam na łóżku i patrzałam się na brata. On złapał mnie za rękę i
patrzał się mi prosto w oczy. Od początku on wiedział co mi jest, rozumiał mnie
bez słów. Nigdy nie Musiałąm mu mówić o moich problemach. Usiadł koło mnie i
patrzał się na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami. Siedziałam tak na łóżku i ściskałam
mój pamiętnik.
Larry: Powiedz, co się dzieje?
Miley: Nic mi się nie dzieje.
Larry: Powiedz, wiesz że mi możesz zaufać.
Miley: No wiem, ale naprawdę mówię Ci że mi nic się nadzieję.
Larry: Wybrałeś już chłopaka?
Miley: Tak, wybrałam Alex.
Larry: Aha. Już przez pół roku, albo i dłużej dobija mnie to
że mój najlepszy przyjaciel chodzi z moją najmłodszą siostrzyczką.
Zaczęliśmy się śmiać. Jednak to prawda. Gdyby nie mój brat
nie poznała bym Alego. Poznawaliśmy się od dzieciństwa. Później wyszedł, a ja zaczęłam
myśleć czy na pewno dobrze zrobiłam. Siedziałam tak w swoim pokoju do północy.
Później położyłam się spać. Bo jutro mam ważny egzamin z śpiewu. Jak zaliczę
ten egzamin to mam szanse się dostać do szkoły. Oby mi się udało.
Rano obudziłam się z samego rana i poszłam zrobić
śniadanie. Zrobiłam gofry i do tego
gorącą czekoladę. Około 8 na śniadanie zeszła Julia i Larry. Mama jeszcze
spała, ale to dzięki niej mamy dom i dzięki jej ciężkiej pracy. Zjadłam
pierwsza i wróciłam na górę się przyszykować. Spięłam włosy w kucyk i ubrałam się
w komplet który przygotowałam sobie wczoraj wieczorem. Dzisiaj do szkoły postanowiłam
pójść się przejść pieszo. Egzamin jest o 10, a jest 9. Miałam godzinę luzu.
Poszłam na stołówkę, podziwiałam moja nową szkołę. Okazało się że jest właśnie
przerwa śniadaniowa. Na stołówce było pełno ludzi. Nagle wśród tak dużego tłumu
zobaczyłam Johnnego. Właśnie szedł na balkon. Powoli przeciskałam się przez
tłum. Minęło 5 minut jak doszłam do niego na balkon. Podeszłam do niego i
przytuliłam się od tyłu.
Miley: Hejka. Co tam u Ciebie?
Johnny: O Hej, nie zauważyłem Cię .
Miley: No, nie dawno przyszłam do szkoły, więc nie mogłeś
mnie zauważyć.
Jednym ruchem ręki gasił papierosa, którego trzymał w ręku.
Miley: Nie wiedziałam że palisz.
Johnny: Jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz,
Miley: Ale chcę się wszystko dowiedzieć.
Uśmiechnęłam się do niego. Przed 10 poszedł ze mną Johnny
przed salę. Stałam tak koło niego i śmiałam się z wszystkich jego żartów.
Później po niego przyszli koledzy, a ja zostałam z kilkoma dziewczynami przed
salą. Miałam straszny stres. Postanowiłam że zaśpiewam jakąś prostą piosenkę,
oby mi się udało. Weszłam na sale i zaczęłam śpiewać. Kiedy skończyłam
wybiegłam z Sali i poszłam się dalej przejść po akademii. Patrzałam tak i podziwiałam akademie. Ktoś mnie złapał pod
rękę.
Ashley: Hej. Co tam u Ciebie?
Miley: Nic, przed chwilą poszłam na mój ostatni egzamin.
Ashley: I jak ci poszedł?
Miley: Nie najlepiej. Boje się że nie zdam.
Ashley: Skoro Tara i Sara zdały to i Ty zdasz.
Uśmiechnęła się do mnie. Poczekałam na moją siostrę i pojechałam
z nią do domu. To jest trochę dziwne, jest lato a ja siedzę w domu. Julia
poszła się przejść gdzieś z Dani. Larry poszedł do Iana, a mamy nie było w
domu. Nie wiem co się miało dziać. Zadzwoniłam do Ashley czy nie poszła by się
ze mną przejść. Zgodziła się od razu, ona też nie miała co robić w domu.
Wyszłam i poszłam się przejść po L.A.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz