środa, 20 marca 2013

Potrzebuje pomocy- Rozdział 7


Cieszę się że koło mnie jest Ashley. Ona naprawdę najesz najlepszą przyjaciółką na świecie. Lepszej nie można mieć. Może czasami się kłócimy, ale po pięciu minutach zaczynam płakać i rzucamy się sobie w ramiona i przepraszamy się nawzajem. Nie umiemy żyć bez siebie. Wróciłam do domu przebrałam się w piżamę i zeszłam na dół. Larry zorganizowała nam wieczór filmowy. Wypożyczył nam „Straszny film 3”. Według mnie i Julii to nie było straszne, to było śmieszne. Właśnie miał włączać kiedy ktoś zapukał do drzwi.
Julia: Kto to może być?
Larry: No, ja nie wiem…
Miley: Dobra co wy knujecie?
Larry: Otwórz drzwi to się przekonasz.
Odłożyłam popcorn na kolana siostry i wstałam z niechęcią z kanapy. Podeszłam do drzwi. Otworzyłam. W drzwiach stał mój kochany Johnny. Stał oparty o framugę drzwi i patrzał się mi prosto w oczy.
Johnny: Hej mała! Co tam u Ciebie?
Miley: Johnny. Co ty tutaj robisz?
Johnny: Twoje rodzeństwo zaprosiło mnie na noc.
Przytuliłam się do niego i zaprosiłam go do środka. Wzięłam od niego torbę i usiadłam koło niego na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
Larry: Miley idź otwórz.
Miley: Czemu ja?
Larry: Bo jesteś najmłodsza.
Miley: Ja nie mogę. Sam wstań i idź otwórz.
Larry: Miley otwórz drzwi.
Miley: No dobra.
Wstałam i poszłam ponownie otworzyć drzwi. Tym razem był tam Alex i Casidi.  Młodsze siostra Alex wbiegła do domu, a ja przywitałam się z moim chłopakiem. Okazało się że i ich moje kochane rodzeństwo zaprosiło. Usiadłam koło Johnnego i Alego na kanapie. Trzymałam miskę popcornu. Jak film już leciała , złapałam moją siostrę za rękę i poszłam z nią do kuchni.
Miley: Czemu to zrobiliście?
Julia: My nic nie zrobiliśmy.
Miley: Zaprosiliście mojego chłopaka i mojego przyjaciela. I to przyjaciela od serca.
Julia: Musisz się w końcu zdecydować. Albo jesteś z Alexem, albo z Johnnym.
Miley: Zrozum to. Jestem z Alem, nigdy nie będę z Johnnym. On jest w moim stylu.
Julia: Przecież widzę że Ci się podoba.
Miley: Porozmawiamy o tym później.
Z powrotem wróciliśmy na kanapą. Akurat kiedy przyszłam musiało dla mnie zabraknąć miejsca. Postanowiłam że usiądę komuś na kolanach. Usiadłam Johnnemu . Byłam ciekawa czy Alex będzie zazdrosny. Jo nie przeszkadzało to że siedzę u niego na kolanach. Nawet mnie objął w tali. Położyłam się na jego ramieniu i patrzałam się na film. Później przygotowałam chłopaką łóżka na dole. Skończyłam sprzątać pokój i zaprosiłam ich do pokoju. Julia postanowiła odstąpić im na dziś swój pokój i poszła do mnie spać. Usiadłam na łóżku, a moja siostra spojrzał mi w oczy.
Julia: I co podoba Ci się Johnny?
Miley: No troszeczeczkę, ale nie chce zrywać z Alexem. Kocham Alexa, a Johnny i ja to tylko przyjaciele i nie chce zniszczyć tej przyjaźni.
Julia: Rozumiem.
Przytuliłam się do niej i położyłam się spać. Jutro idę z Johnnym odebrać moje wyniki czy zdałam na studia. Julia spała na moim łóżku, a ja spałam na materacu. Około 12 Julia już spała, a ja nie umiałam zasnąć. Poszłam się przejść po domu. Nagle na dole zauważyłam kogoś. Na kanapie siedział Johnny. W ręku trzymał ramkę z zdjęciem.
Miley: Na co tak paczysz?
Johnny: Co? A nic, patrzę się na Twoje zdjęcie. Kto to jest ten pan?
Miley: To mój tata , jeszcze jak żył.
Johnny: Tęsknisz za nim?
Miley: I to bardzo.
Johnny przytulił mnie. Pachniał tak fajnie. Później poszłam do kuchni i zrobiłam nam kubek mojego specjału.. Było to podwójnie słodkie, podwójnie szalone, podwójnie czekoladowe kakao. Moje rodzeństwo kochało jak to robiłam. Poszłam z Johnnym na balkon i piliśmy kakao.
Johnny: Jak tak patrzę na gwiazdy widzę ciebie.
Miley: A to dla czego?
Johnny: Bo masz taki błysk w oku który przypomina mi gwiazdy.
Miley: Łał, nawet mój Alex nie mówił mi takiego komplementu.
Johnny: Bo on w połowie nie umie docenić tego jak ty jesteś piękna.
Uśmiechnęłam się do niego. Później wróciłam do pokoju położyłam się w łóżku i zasnęłam. Z rana obudziły mnie moje psiaki. Czyli Pucio i Pumpernikiel. One zawszę się ścigają kto mnie pierwszy obudził. Tym razem był to Pucio. Wstałam rano i poszłam na dół na śniadanie. Mój kochany brat zrobił swoje najlepsze naleśniki. Tylko on umiał takie robić. Później szybko się przebrałam i przyszykowałam się do wyjścia.
Johnny: No to idziemy?
Miley: Pewnie.
Szłam z nim w stronę akademiku. Strasznie się bałam. Przez całą drogę zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam że zapisałam się do akademii. Johnny widziała że jestem trochę zlękniona złapał mnie za rękę i wyszeptał mi do ucha „ Nie przejmuj się , kocham Cię”. To było trochę dziwne. Johnny wiedział że jestem z Alexem, ale jednak on dalej nie przestawał być przy mnie. W końcu doszliśmy do akademika.
Johnny: Pójść z Tobą zobaczyć wyniki?
Miley: Jak być mógł.
Johnny: Wszystko będzie dobrze, nie przejmuj się.
Szliśmy w stronę wyników, na tablicy wisiały wyniki. Bałam się spojrzeć na tablicę. Johnny spojrzał za mnie.
Miley: I co?
Johnny: Dostałaś się.
Miley: Jak cudownie.
Rzuciłam się mu na szyję i pocałowałam go w policzek. Później musiał iść na akademik po za pół godziny miał zajęcia. Później patrzałam się na listę kandydatów. Tak to prawda dostałam się, a razem ze mną moja siostra i mój chłopak.
Sara: Dalej sądzisz że nie kochasz naszego Johnnego.
Miley: Ty nie rozumiesz, ja mam chłopaka. Johnny i ja to tylko przyjaciele.
Sara: To w takim razie jak masz chłopaka to gdzie on jest.
Nagle ktoś podszedł do mnie od tyłu i mnie przytulił. Tak był to Alex,  jak dobrze że on się wtedy pojawił.
Alex:  Siemka, skarbie. Co tam?
Miley: Cześć kociak.
Pocałowałam go namiętnie w usta i powrotem wróciłam do jego objęć. Tak tego mi teraz brakowało.
Alex: Dostałem się, kochanie razem będziemy studiować.
Miley: No wiem, tez się cieszę. Będziemy razem studiować. To jest takie piękne.
Alex poszedł, a ja zostałam razem z Sarą przed tablicą wyników. Spojrzałam  na Sarę która zrobiła złośliwą minę.
Miley: Dalej mi nie wierzysz że mam chłopaka?
Sara: To nie sprawiedliwe.
Poszłam się przejść. Później wróciłam do domu. Usiadłam na łóżku i spojrzałam na okno. Podszedł do mnie Larry. Usiadł koło mnie na kanapie i spojrzał mi w oczy. Chyba wiedział że coś jest nie tak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz