wtorek, 2 kwietnia 2013

I szkoła się zaczyna - Rozdział 18


Dzisiaj ma się rozpocząć mój pierwszy rok na studiach. Trochę się boją. Rano zrobiłam sobie sałatkę i do tego gorącą herbatę. Później szybko poszłam się przyszykować ubranie na rozpoczęcie. Szybko spięłam włosy w kucyk i poszłam na dół. Na dole czekała już na mnie rodzina. Wiliam ma zawieś Codiego i Larrego do szkoły sportowej, a mnie , Julia i Lolo ma zawieść nas na studia. Szybko zebrałyśmy się i weszłyśmy do auta. Dziwiło mnie to tylko że wakacje minęły tak szybko. Dość szybko dojechaliśmy. Mama powiedziała że jak się skończy mamy zadzwonić po nią. Dobra. Przy szkole zauważyłam Sabrinę, Andre i Violettę. Razem z Ashley poszliśmy się przywitać. Szczerze mówiąc to stęskniłam się za moim koleżankami. Gron naszej klasy robiło się coraz większe i większe. Poznawałam nowe osoby: Leona, Rose i Evana. Dołowała mnie tylko to że niestety muszę być w jednej klasie z Tarą i Sarą. Wydaje mi się że z nią się nie zaprzyjaźnię. Trudno, mam wielu innych przyjaciół. Staliśmy tak przed szkołą i rozmawialiśmy. Czekaliśmy aż w końcu pozwolą nam wejść.  Ktoś mnie objął w tali.
Miley: Johnny?
Alex: Nie Alex, chciałem się przywitać.
Miley: Możesz mnie puścić, nie jesteśmy już razem i ty dobrze o tym wiesz.
Puścił mnie, ale nadal stał koło mnie i patrzała się w moje oczy. Stała koło mnie i tak patrzał się na mnie.
Alex: Miley, muszę Ci coś wyznać. Nigdy nie kochałam innej kobiety tak bardzo jak kocham Ciebie.
Miley: To dla mnie już nic nie znaczy. Przepraszam ,ale ja jestem już z związku i jestem z tego zadowolona. Zrozumiałam już że przy Johnnym jestem szczęśliwa tak jak nigdy nie byłam. Zrozum to. Znajdź sobie osobę przy której będziesz tak szczęśliwy jak ja jestem przy Johnnym.
Poszłam powrotem do moich przyjaciół. Kiedy się obejrzałam za siebie. Widziałam kolejną dziewczynę w jego objęciach. Zrozumiałam właśnie wtedy  że wszystko co mówił do mnie Alex był nieszczery. On już od samego początku miał inne dziewczyny na boku.
Sara: Proszę, proszę, proszę. Czyżby mała kłótnia pomiędzy wami była?
Miley: To co między nami było to historia. Nic już nas nie łączy.
Sara: O nie wiesz jak ja się….
Miley: Ta, ta cieszysz się . Dobra zostaw mnie.
Odeszłam od niej. Powoli można już było wchodzić. Razem z dziewczynami usiadłyśmy z tyłu. Akadami na rozpoczęcie roku była długa i nudna. Chyba jak każda akademia. Po akademią poszliśmy do swoich klas. Tak, te studia są zupełnie inne  studia. Są tu klasy i wychowawcy. W sumie mi takie studia pasują. Dziewczyną też. Jednak za jednym z szkoły będę tęsknić. Za notatkami które robili nam nauczyciele. Za tym będę tęsknić. Teraz będę musiała sama robić notatki.  Dobra już skończyła się akademia. Jutro będzie trzeba będzie do szkoły przyjść na ósmą. Trochę trudno będzie trzeba wstać wcześniej i iść na studia. Julia zadzwoniła po mamę . Czekałyśmy chyba tak z 10-20 minut.
Miley: Mamo, głodna jestem.
Julia: No ja też.
Diana: No to jedziemy na pizzę?
Miley: Jestem za.
Pojechałyśmy na pizzę. Oczywiście mama stawiała. Siedziałam przy stole i pocichł jadłam pizzę.
Diana: A tobie córeczko co się dzieje?
Miley: Nic mi się nie dzieje.
Julia: Miley po prostu nie widziała dzisiaj Johnnego i nie wie coc się z nim dzieje.
Diana: A pisałaś do niego.
Miley: Tak, ale mi nie odpisuje.
Po pizzy ,postanowiłam że zrobię sobie spacer. Mama i Julia pojechały, a ja postanowiłam pójść na akademik do mojego chłopaka. Nie wiem co się z nim dzieje. Wiem tylko tyle że bardzo za nim tęsknie. Poszłam do jego pokoju i weszłam do środka przez otwarte drzwi.
Orlando: Hej Miley, nie widziałaś gdzieś Johnnego?
Miley: No właśnie nie. Myślałam że on tu jest.
Orlando: Nie wiem co się z nim stało.
Miley: No ja też nie.
Usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać. Podszedł do mnie Orlando i zaczął mnie pocieszać. Później umówiliśmy się że jak Johnny da któremuś z nas jakie kol wiek znak życia od razu zadzwonimy do tej drugiej osoby. Później powoli poszłam do domu.  Jak weszłam, złapałam telefon i poszłam do swojego pokoju na górę.  W ręku ściskałam telefon. Miałam nadzieję że zaraz zadzwoni mój chłopak i wszystko się wyjaśni. Na mojej ręce odciskał się już przyciski boczne od telefonu. Nagle ktoś zadzwonił. Okazało się że była to tylko pomyłka. Siedziałam nadal w pokoju i czekałam. Nagle do pokoju wbiegła moja siostra. Okazało się że Rose ma jakiś wieści od Johnnego.
Miley: Ja chce do mojego Johnnego.
Julia: Jak chcesz to mogę cie zawieść do szpitala moim autem.
Miley: Dzięki siostro.

3 komentarze:

  1. Witaj!
    Wreszcie założyłam konto wiec mogę skomentować Twojego bloga... Uwielbiam opowiadania o Johnnym, to akurat przeczytałam już dawno i bardzo mi się spodobało. Ucieszyłabym się bardzo gdybyś je reaktywowała, wiedz, że jestem wierną czytelniczką! ;) Tęsknię za Miley! :)
    Jeśli również lubisz opowiadania o Johnnym, zapraszam do mnie: story-abaut-johnny-depp.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie opowiadanie
    *klęka*
    Błagam na kolanach wznowienie je !!!
    Fabuła jest fenomenalna
    Musisz tylko poćwiczyć styl pisania.
    np.
    Nie rób tak:
    Miley: kocham Cię
    A bardziej tak:
    -Kocham Cię. Powiedziałam pełna nadziei że chłopak czuje to samo.
    Poczytaj kilka opowiadań a na pewno będzie lepiej.
    Najważniejsze jest to że fabuła jest świetna.
    Kocham Cię ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń