Dzisiaj ma się rozpocząć mój pierwszy rok na studiach.
Trochę się boją. Rano zrobiłam sobie sałatkę i do tego gorącą herbatę. Później
szybko poszłam się przyszykować ubranie na rozpoczęcie. Szybko spięłam włosy w
kucyk i poszłam na dół. Na dole czekała już na mnie rodzina. Wiliam ma zawieś
Codiego i Larrego do szkoły sportowej, a mnie , Julia i Lolo ma zawieść nas na
studia. Szybko zebrałyśmy się i weszłyśmy do auta. Dziwiło mnie to tylko że
wakacje minęły tak szybko. Dość szybko dojechaliśmy. Mama powiedziała że jak
się skończy mamy zadzwonić po nią. Dobra. Przy szkole zauważyłam Sabrinę, Andre
i Violettę. Razem z Ashley poszliśmy się przywitać. Szczerze mówiąc to
stęskniłam się za moim koleżankami. Gron naszej klasy robiło się coraz większe
i większe. Poznawałam nowe osoby: Leona, Rose i Evana. Dołowała mnie tylko to
że niestety muszę być w jednej klasie z Tarą i Sarą. Wydaje mi się że z nią się
nie zaprzyjaźnię. Trudno, mam wielu innych przyjaciół. Staliśmy tak przed
szkołą i rozmawialiśmy. Czekaliśmy aż w końcu pozwolą nam wejść. Ktoś mnie objął w tali.
Miley: Johnny?
Alex: Nie Alex, chciałem się przywitać.
Miley: Możesz mnie puścić, nie jesteśmy już razem i ty
dobrze o tym wiesz.
Puścił mnie, ale nadal stał koło mnie i patrzała się w moje
oczy. Stała koło mnie i tak patrzał się na mnie.
Alex: Miley, muszę Ci coś wyznać. Nigdy nie kochałam innej
kobiety tak bardzo jak kocham Ciebie.
Miley: To dla mnie już nic nie znaczy. Przepraszam ,ale ja
jestem już z związku i jestem z tego zadowolona. Zrozumiałam już że przy
Johnnym jestem szczęśliwa tak jak nigdy nie byłam. Zrozum to. Znajdź sobie
osobę przy której będziesz tak szczęśliwy jak ja jestem przy Johnnym.
Poszłam powrotem do moich przyjaciół. Kiedy się obejrzałam
za siebie. Widziałam kolejną dziewczynę w jego objęciach. Zrozumiałam właśnie
wtedy że wszystko co mówił do mnie Alex
był nieszczery. On już od samego początku miał inne dziewczyny na boku.
Sara: Proszę, proszę, proszę. Czyżby mała kłótnia pomiędzy
wami była?
Miley: To co między nami było to historia. Nic już nas nie łączy.
Sara: O nie wiesz jak ja się….
Miley: Ta, ta cieszysz się . Dobra zostaw mnie.
Odeszłam od niej. Powoli można już było wchodzić. Razem z dziewczynami
usiadłyśmy z tyłu. Akadami na rozpoczęcie roku była długa i nudna. Chyba jak
każda akademia. Po akademią poszliśmy do swoich klas. Tak, te studia są
zupełnie inne studia. Są tu klasy i
wychowawcy. W sumie mi takie studia pasują. Dziewczyną też. Jednak za jednym z
szkoły będę tęsknić. Za notatkami które robili nam nauczyciele. Za tym będę tęsknić.
Teraz będę musiała sama robić notatki. Dobra już skończyła się akademia. Jutro będzie
trzeba będzie do szkoły przyjść na ósmą. Trochę trudno będzie trzeba wstać
wcześniej i iść na studia. Julia zadzwoniła po mamę . Czekałyśmy chyba tak z
10-20 minut.
Miley: Mamo, głodna jestem.
Julia: No ja też.
Diana: No to jedziemy na pizzę?
Miley: Jestem za.
Pojechałyśmy na pizzę. Oczywiście mama stawiała. Siedziałam
przy stole i pocichł jadłam pizzę.
Diana: A tobie córeczko co się dzieje?
Miley: Nic mi się nie dzieje.
Julia: Miley po prostu nie widziała dzisiaj Johnnego i nie
wie coc się z nim dzieje.
Diana: A pisałaś do niego.
Miley: Tak, ale mi nie odpisuje.
Po pizzy ,postanowiłam że zrobię sobie spacer. Mama i Julia
pojechały, a ja postanowiłam pójść na akademik do mojego chłopaka. Nie wiem co
się z nim dzieje. Wiem tylko tyle że bardzo za nim tęsknie. Poszłam do jego
pokoju i weszłam do środka przez otwarte drzwi.
Orlando: Hej Miley, nie widziałaś gdzieś Johnnego?
Miley: No właśnie nie. Myślałam że on tu jest.
Orlando: Nie wiem co się z nim stało.
Miley: No ja też nie.
Usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać. Podszedł do mnie
Orlando i zaczął mnie pocieszać. Później umówiliśmy się że jak Johnny da
któremuś z nas jakie kol wiek znak życia od razu zadzwonimy do tej drugiej
osoby. Później powoli poszłam do domu.
Jak weszłam, złapałam telefon i poszłam do swojego pokoju na górę. W ręku ściskałam telefon. Miałam nadzieję że zaraz
zadzwoni mój chłopak i wszystko się wyjaśni. Na mojej ręce odciskał się już
przyciski boczne od telefonu. Nagle ktoś zadzwonił. Okazało się że była to
tylko pomyłka. Siedziałam nadal w pokoju i czekałam. Nagle do pokoju wbiegła
moja siostra. Okazało się że Rose ma jakiś wieści od Johnnego.
Miley: Ja chce do mojego Johnnego.
Julia: Jak chcesz to mogę cie zawieść do szpitala moim
autem.
Miley: Dzięki siostro.
Witaj!
OdpowiedzUsuńWreszcie założyłam konto wiec mogę skomentować Twojego bloga... Uwielbiam opowiadania o Johnnym, to akurat przeczytałam już dawno i bardzo mi się spodobało. Ucieszyłabym się bardzo gdybyś je reaktywowała, wiedz, że jestem wierną czytelniczką! ;) Tęsknię za Miley! :)
Jeśli również lubisz opowiadania o Johnnym, zapraszam do mnie: story-abaut-johnny-depp.blogspot.com/?m=0
Boskie opowiadanie
OdpowiedzUsuń*klęka*
Błagam na kolanach wznowienie je !!!
Fabuła jest fenomenalna
Musisz tylko poćwiczyć styl pisania.
np.
Nie rób tak:
Miley: kocham Cię
A bardziej tak:
-Kocham Cię. Powiedziałam pełna nadziei że chłopak czuje to samo.
Poczytaj kilka opowiadań a na pewno będzie lepiej.
Najważniejsze jest to że fabuła jest świetna.
Kocham Cię ♡♡♡
styl pisania specjalnie jest taki :) Autorka <3
Usuń